sobota, 2 kwietnia 2016

Argumenty przeciw sportowi, czyli "sport to zło"

Po zimowych igrzyskach w Soczi zmienił się obraz sportu. Sportowcy uczestniczyli w czymś bardzo nienaturalnym (w sensie organizacyjnym) i napompowanym (w sensie politycznym), odczuli, że zbliżają się do pewnej granicy etycznej pomiędzy sportem i rzeczywistością. Jeszcze przed imprezą dużo mówiło się o wycofaniu zawodników z uczestnictwa w zawodach. Dla przeciwniców sportu to zdarzenie okazało się być wodą na młyn i początkiem krytyki sportu - wskazaniem na słabość dzisiejszego sportu i możliwość manipulacji sportem. Choć krytyka, czasami bardzo przydatna, trwa od pierwszych nowożytnych igrzysk, w obecnych czasach nasiliła się ze względu na olbrzymie pieniądze sterujące sportem. 


Jednym z klasycznych argumentów przeciw sportowi jest jego antyintelektualny charakter. W większości sportów sprawność fizyczna jest najważniejsza i utrzymanie dobrej formy często odbywa się kosztem zajęć intelektualnych. Ten stary argument często sprowadza się do stwierdzenia, że sport to zajęcie dla osób, którym  Bóg oszczędził umiejętności myślenia. Ten okrutny niegdyś argument został zniesiony w trakcie masowej popularyzacji sportu i zachęcenia do uprawiania sportu także wybitnych intelektualistów. Poza tym obecnie ten argument powinno zaliczyć się do niepoprawnych politycznie. Wspomnieć jedynie należy, że zazwyczaj wypowiedzi sportowców na pozasportowe tematy wypadają mizernie.

Kolejny argument przeciw sportowi: Sport jest niezdrowy, ponieważ bez przerwy słyszy się o kontuzjach, wypadkach i zgonach młodych ludzi uprawiających sport. Niestety z faktu o kontuzjach i wypadkach nie można wywieść w prosty sposób, że sport jest niezdrowy. Ta argumentacja prowadzi w kierunku stwierdzenia, że ruch jest niezdrowy, a pomiędzy ruchem i sportem są duże różnice. W kontrze pojawia się stwierdzenie, że sport to zdrowie i możemy przyjąć, że ono jest bliższe prawdy (choć należy jest solidnie uzasadnić).

Bardzo ciekawym argumentem przeciw sportowi jest argment społeczno-psychologiczny mówiący, że sport dzieli ludzi. Tutaj dzieli użyte jest w pejoratywnym znaczeniu. Dzieli to znaczy poróżnia, antagonizuje, kawałkuje grupy społeczne, a nawet rozbija środowiska społeczne. Ten proces społeczny - poróżnienia grup, nie musi być przecież procesem, jak mówią krytycy, w konsekwencji prowadzącym do katastrofy społecznej spowodowanej strachem. Rzecz jasna nie można podważyć sensowności opisu zjawiska jakim jest dzielenie się ludzi na kibiców jednego, drugiego, trzeciego klubu, zauważyć jednak należy, że równie dobrze te grupy mogą ze sobą konkurować w ramach zasad fair play.

Przeciw sportowi, jak już wspomniałem na początku, motywem wielkiego kalibru jest argument finansowy. Żyjemy w czasach, w których sport stał się towarem rynkowym i niestety podjęcie tej krytyki byłoby podjęciem się obrony idei wolnego rynku, a to przekracza granice sportu zdecydowanie.