wtorek, 19 kwietnia 2016

Koniec drzemki FC Barcelono!

Dawno klub nie przeżywał takiej złej passy. W pięciu ostatnich meczach Duma Kataloni strzeliła tylko cztery bramki, przegrała cztery spotkania i wygrała jedno. Wiosna nie sprzyja Barcelonie, ale wszystko wskazuje na to, że niedźwiedź niebawem się przebudzi. W tym roku drużyna FCB nie zdobędzie najważniejszego trofeum w Europie, jednak jeśli przezwycięży krótkotrwały kryzys powinna wygrać La Ligę i Puchar Króla, w którym zagra z nieobliczalną Sevillą. Statystyki Barcelony dotychczasowego sezonu są nadal rewelacyjne. Duma Katalonii oddaje 15,9 strzałów, zdobywa średnio 2,6 gola w meczu, posiada piłkę w swoim posiadaniu średnio 62,9 procent gry. W całym sezonie zawodnicy FCB uzbierali 59 żółtych kartek i jedną czerwoną. W ostatnich pięciu meczach uzbierali 16 żółtych kartek i to martwi. 


 Do połowy sezonu obrona Barcelony radziła sobie doskonale, rywalizowała z Atletico w jak najmniejszej liczbie puszczonych bramek. Pomimo dobrej formy Pique, Mascherano, Alby, Busquetsa i nierównej Alvesa dużo łatwiej przeciwnikom podejść pod bramkę Bravo i oddać celny strzał. W meczach z Valencią, Realem Socied przeciwnicy oddawali tylko strzały, które zamieniały się w gole i nic więcej. W tych meczach Barcelona przegrała nie przez słabą obronę, ale przez dramatycznie nieskuteczny atak. Z Valencią podopieczni Luisa Enrique wypracowali 22 sytuacje podbramkowe, celnie strzelali na bramkę siedem razy, dziewięć strzałów zostało zablokowanych. Zdobyli tylko jednego gola. Cieżko w obronie harują Iniesta i Rakitic, którzy rozbiją zazwyczaj ataki przeciwnika na skrzydłach. Obrona Barcelony pozostaje nadal silną formacją.

Przeglądając statystyki ostatnich spotkań z udziałem Barcelony szczególną uwagę przykuwa procent posiadania piłki - średnio ponad 69%. Z drugiej strony im wyższy procent tym zaskakująco gorszy wynik. Real Sociedad posiadał piłkę 27 procent - tylko po to, żeby przeprowadzić jedną akcję w meczu, strzelić gola i bronić skutecznie wyniku. Być może zbyt duże obciążenie prowadzeniem gry odbija się skutecznością przeprowadzanych akcji. W środku pola nie ma już niezmordowanego Xaviego, a Rakitic z całym swoim ofensywnym potencjałem musi zbyt często cofać się do obrony.

Inną hipotezą niewydolności drużyny jest zbytnie oddzielenie trójki atakujących od reszty drużyny. Czasami sytuacja wygląda tak, że Neymar, Suarez i Messi grają sobie, a reszta drużyny prosi o chwilkę wytchnienia. Na początku sezonu Barcelona grała całą drużyną w ataku i całą w obronie, nie wyłączając zgryźliwego Suareza. To chwilowe pęknięcie musi zostać przez Enrique jak najszybciej uszczelnione. Drużyna gra bardzo ofensywnym  systemem 4 - 3 - 3 co sprzyja drużynie przeciwnej na zorganizowanie szczelnej obrony, przykładem niech będzie wspomniany Real Sociedad, który nominalnie 4 - 3 - 3 zamienił na 4 - 5 - 1.

Do końca rozgrywek ligi hiszpańskiej zostało jeszcze pięć kolejek. Barcelona zagra z drużynami ze środkowej i dolnej części tabeli ligi, w kolejności z Deportivo, Gijon, Betisem, Espanyolem i ostatni mecz na wyjeździe z Granadą. Musi zdobyć komplet punktów, ponieważ po ostatniej kolejce tyle samo punktów co Duma Katalonii ma też Atletico Madryt, a jeden punkt mniej Real. Wydaje się, że wyścig zaczął się od początku. W lepszej sytuacji jest FCB, ponieważ lepiej może przygotować się do spotkań w lidze. Luis Enrique już wielokrotnie udowodnił, że należy do wielkich walczaków i tym razem nie będzie inaczej.