wtorek, 12 kwietnia 2016

Wtorkowy ćwierćfinał. Manchester City - PSG. Real Madryt - Wolfsburg

Wilki przyjechały do Madrytu po awans. Po 18 minutach dwumecz rozpoczął się od nowa. Dwa gole Ronaldo i Królewscy stanęli na nogi, ale po 15 minutach bardzo wysokiego pressingu zawodnicy Realu poczuli zmęczenie w nogach, trochę odpuścili i spotkanie się wyrównało. Mecz nabrał rumieńców. W 28 minucie Benzema bardzo ładnym zwodem do środka poszukał sobie pozycji do strzału i uderzył piłkę mocno. Bramkarz stał na posterunku. W 31 minucie goście musieli dokonać zmiany, za przebojowego Draxlera wszedł na boisko Kruse. Dwie minuty potem Luis Gustavo potężnie uderzył z około 25 metrów w bramkę Navasa - bez skutku. Rozgorzało. Santiago Bernabeu skandowało domagając się kolejnych bramek. W 37 minucie Wilki miały stuprocentową sytuację, ale za chwilę kontratak Realu. Wspaniałe emocje. Sytuacje podbramkowe 5 do czterech dla Realu. Wynik do przerwy 2 : 0. Ostatnie pięć minut było oczekiwaniem obu drużyn na zejście po wskazówki trenerskie.
Po przerwie biała fala przeszła przez połowę Wilków. Do 55 minuty podopieczni Zinedina Zidana walczyli na całym boisku. Potem jakby emocje oziębły, a kibice rozgrzewali zespół swoim kibicowskim respiratorem. Wolfsburg bronił się bardzo umiejętnie. Ronaldo nawoływał do mocniejszego dopingu. Inaczej nie można powiedzieć jak tylko, że w Madrycie mecze są dramatyczne, emocjonujące. Od 65 minuty mecz zaczął bardzo przypominać to co działo się tydzień temu w Barcelonie gdzie FCB biło w mur ustawiony przez Atletico. Żeby zwiększyć napięcie na stadionie niebo postanowiło zrosić murawę i rozpadało sie na dobre. Zawodnicy Realu walczyli na całym boisku, a Niemcy grali zmyślnie i z dużym szczęściem. Aż do 77 minuty kiedy Ronaldo podszedł to rzutu wolnego z około 20 metrów i strzelił na 3 : 0. Ale wybiegani Niemcy nie poddawali się. Ronaldo strzelił 16 bramkę w tej edycji Ligi Mistrzów. Stał się już dawno rekordzistą. Pozostało tylko śrubowanie i walka z samym sobą. To jest przykład sportowca walczącego z niewidzialnym rekordem. Real pchanym inercją tych wielkich emocji nie pozwalał Wilkom się ukąsić. Awans Realu.


W poprzednim meczu zawodnicy MC i PSG  serca do walki zamrozili w banku szwajcarskim. Drużyny grały ambicją kilku zawodników, którzy chcieli jeszcze udowodnić swoją wartość na rynku piłkarskim. Rewanż zaczął się od bardzo jasnej deklaracji MC: Nie damy wam strzelić bramki i remis 0 : 0 da nam awans. W 30 minucie najskuteczniejszy zawodnik The Citizens - Auerro, nie wykorzystał rzutu karnego. Do przerwy aż 67 procent gry PSG posiadało piłkę! Oddali trzy strzały na bramkę, a MC żadnego.
Druga połowa przypominała spotkanie z Paryża. Drużyny nie pozwalały sobie za wiele. Mecz się zaostrzył. Sędzia musiał pokazać trzy żółte kartki (dwie drużynie PSG). W 76 minucie padł decydujący o losie dwumeczu gol. Fernando wrzucił piłkę do Kevina De Bruyne, a Belg strzelił precyzyjne do bramki. To już kolejny raz kiedy wielka gwiazda europejskiego futbolu Zlatan Ibrahimovic nie wykorzysta szansy na awans do finału Ligi Mistrzów. Awans Manchester City!