piątek, 8 kwietnia 2016

Piłkarski taniec Borussii Dortmund i Liverpoolu. Liga Europejska zagrała pierwsze mecze ćwierćfinału.

W Lidze Europejskiej jest więcej emocji, ponieważ grają drużyny, które wkładają do gry wolę walki. W ćwierćfinale Ligi Mistrzów tylko przez moment, od 70 do 80 minuty, widzieliśmy Barcelonę, której naprawdę chce się grać, i Wolfsburg, który jak wiadomo, zagrał chyba najlepsze spotkanie w sezonie.  Pozostałe drużyny Ligi Mistrzów czekają na rewanże. W niższej lidze chęć wygranej przez absolutne zaangażowanie jest wpisane w zespół. Zobaczyliśmy w czwartek naprawdę dobry futbol.


To były mecze popisowe kilku zawodników. W spotkaniu portugalskiej SC Bragi z ukraińskim, doskonale nam znanym Szachtarem najaktywniej grającymi zawodnikami byli obrońcy. Oni zostali najlepiej ocenieni. Ukraińcy wygrali 2 : 1 po golach znakomitego Rakitskiego i Ferreyry, ale graczem meczu został 28-letni lewy obrońca Brazylijczyk Marcelo Goiano, na którego polują już kluby z Anglii. Drużyna Lucescu wygrała dzięki dojrzałości boiskowej i sprytnym zabiegom taktycznym rumuńskiego trenera w środku pola (świetnie się spisali Stepanienko i Małyszew).

W meczu Villarealu ze doskonale spisującą się Spartą Praga błyszczał jeden zawodnik - francuski napastnik zgłaszający chęć zagrania na Euro, 24-letni Cédric Bakambu. Strzelił bramki w 3 i 63 minucie dzięki czemu Villareal wygrał 2 : 1. Bramkę, być może na wagę złota, strzelił w trzeciej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy Jakub Brabec przy asyście najlepiej dysponowanego wśród Czechów Borka Dockala. W pierwszej połowie zaciętość Czechów często kończyła się niedozwolonym zagraniem stąd aż trzy żółte kartki. Druga połowa to szukanie z jednej i drugiej strony sposobu oszukania przeciwnika i przedostanie się pod bramkę. Gospodarze przeważali, ale nie potrafili podwyższyć wyniku, oddali na bramkę Bicika aż 27 strzałów!

W Sevilli zagrał Grzegorz Krychowiak, trochę się stęskniliśmy za jego występami, a zwłaszcza za dobrymi ocenami jakie otrzymywał za mecz. W spotkaniu Athletic Bilbao - Sevilla nie mogło być inaczej niż walka, walka, walka. Wiadomo, że Baskowie nigdy nie odpuszczają, a Krychowiak mobilizuje drużynę do nieodstawiania nogi. W pierwszej połowie wielka przepychanka, szybko grające drużyny stoczyły wyrównany bój. Druga zaczęła się od gola dla gospodarzy, Aduriz wykorzystał wyśmienite dośrodkowanie Muniaina i wcisnął głową piłkę do siatki. Andaluzyjczycy długo nie czekali na wyrównanie. Najlepszy na boisku, aspirujący do gry w reprezentacji Francji Kołodziejczak - wbił z bliska piłkę do bramki w 56 minucie, a prowadzenie zespołowi zapewnił Iborra. Sevilla jest w zdecydowanie lepszej sytuacji, ale chłopaki z Bilbao nie odpuszczą.

Najciekawiej zapowiadający się mecz Borussia - Liverpool, ze względu na powrót Kloppa do Dortmundu i ogólnie na wielką sympatię do tych klubów futbolowego świata zasłużył na miano najlepszego spotkania ćwierćfinału Ligi Europejskiej. Styl jaki preferują obydwie drużyny jest przeznaczony dla kibiców. Wysoki pressing, szybka, kombinacyjna gra - to jest to co misie lubią najbardziej. Na prowadzenie wyszli zawodnicy z miasta muzyków rockowych po strzale Origiego. Łukasz! Jeśli popełnisz taki błąd na Euro to napiszę Ci tweeta, że Cię nie lubię! W ocenie całego meczu Łukasz Piszczek zagrał dobrze z plusem. Zdecydowanie gwiazdami pierwszej wielkości w meczu byli Milner po stronie The Reds i Hummels po stronie Prusaków (bo przecież Borussia to po łacinie Prusy) albo Prusów - jak kto woli. Znakomicie też spisali się bramkarze Weidenfeller i Mignolet. Szesnaście strzałów na bramkę oddali Prusowie, trzynaście Anglicy. Gola wyrównującego strzelił głową Hummels po idealnym dośrodkowaniu  Mkhitaryana. Borussia - Liverpool 1 : 1.