piątek, 4 marca 2016

Barcelona z pomocą bramkarza Rayo i sędziego wygrywa wysoko... ale czy oni pomagali?


Spotkanie Rayo Vallecano de Madrid z Fútbol Club Barcelona zakończone wynikiem 1 : 5 wymaga kilku słów komentarza. Klub z przedmieść Madrytu nie przegrał w ostatnich siedmiu spotkaniach, zremisował m. i. z FC Sevilla, z Betisem Sevilla i wygrał jeszcze w styczniu z FC Valencia. To nie jest byle jaka drużyna, grają w niej w większości bardzo dobrzy, młodzi zawodnicy hiszpańscy. To co się wydarzyło wczoraj to nie tylko wypadek przy pracy, ale niestety pomoc sił wyższych, a tego nie można lekceważyć.

Pierwsza bramka dla Barcelony padła po kuriozalnym błędzie bramkarza, który w czasie wyskoku złapaną już piłkę puścił i cudem wylądowała pod nogami Ivana Rakitica, ale blisko był Messi. Druga bramka to błąd sędziego bocznego, który nie zdążył za Neymarem, a wszyscy wiedzą, że Neymar na drugie nie ma Usah Bolt, tylko raczej Neymar Przewrócę się, bo nie za szybko biegam da Silva Santos Júnior, w konsekwencji sędzia nie odgwizdał spalonego. Wszyscy wiemy, że na tym poziomie rozgrywek nie zdarza się to często, ale FC Barcelona może zawsze liczyć na sędziów z rodziny ślimakowatych.

Po dwóch golach strzelonych przez Opatrzność do bramki Rayo sędzia postanowił ukarać w bardzo podejrzanych okolicznościach, bo przecież 22-letni zawodnik hiszpański Diego Llorente kopnął piłkę w najbardziej prawidłowy z możliwych sposobów, czerwoną kartką! O ludzie, gwałt na piłce nożnej. Z drugiej strony trzeba przyznać, że zawodnicy Dumy Katalonii umieją doskonale udawać. Do przerwy ustalony wynik meczu 0 : 2. To dwa wiadomo dla kogo… dla fanów zespołu FC Barcelona od związku sędziów hiszpańskich. 



Po przerwie waleczne Rayo grają w dziesiątkę strzeliło gola, ale niestety sędzia obawiał się, że sprawy pójdą za daleko wyrzucił kolejnego zawodnika z Madrytu. W taki sposób świat się dowiedział o druzgocącej porażce Rayo z niezwyciężoną drużyną, od której z daleka czuć nieświeży zapach.