wtorek, 1 marca 2016

Pierwszy dzień Infantino na stołku prezydenta FIFA nieoczekiwanie na murawie


Turniej piłkarski w sercu Fédération Internationale de Football Association, czyli w Zurychu ma rozpocząć nową erę największej organizacji piłkarskiej świata. Można by rzec powrót do korzeni. Infantino zebrał dość pokaźną grupę sprzyjających mu piłkarzy i w strugach deszczu zagrał mecz. Grali między innymi: Demetrio (Demetriusz) Albertini, Zvonimir (Zwonimir) Boban, Fabian Cannavaro, Stefan Chapuisat, Deco, Luis (Ludwiczek) Figo, Ferdynand Hierro, Melania Leupolz, Paweł Maldini, Geremi, Robert Pires, Clarence (spolszczone imię to chyba Klarys) Seedorf, Andrzej Shevchenko, Julia Simic, Kelly Smith, Dawid Suazo i Gianluca (Janłukasz ?) Zambrotta.
Futbol wraca do FIFA, FIFA wraca do futbolu - tak powiedział nowy szef i wspaniale. Bez wątpienia jest to oryginalny sposób rozpoczynania działalności, z drugiej strony gdyby nowi prezesi i prezydenci organizacji sportowych poszli śladami Infantino może było więcej sportu w sporcie, a mniej kunktatorstwa. Bardzo dobrze wypowiadają się o nowym prezydencie emerytowani niedawno piłkarze. Deco pozwolił sobie na uwagę o zmianie kierunku filozofii i ideologii w FIFA, Robert Pires zwrócił uwagę na jedność świata piłkarskiego, a ten świat to w głównej mierze piłkarze.
Z naszej perspektywy pozostanie na razie otwarta kwestia, czy Infantino jest bardziej za Messim, czy Ronaldo? A może... Może to Infantino dokona zmiany w światowym futbolu i na piedestale postawi naszego Roberta Lewandowskiego? Mnie, na przykład, ten pomysł się podoba.