poniedziałek, 7 marca 2016

Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów. Drużyny, które mogą i chcą...


W nietypowym dla piłkarzy czasie, w poniedziałek, a być może są tacy piłkarze, którzy nie lubią poniedziałków, rozpoczął się mecz o 18.00 w Szczecinie pomiędzy drużynami prowadzonymi przez Czesława Michniewicza - zdobył już mistrzostwo Polski w 2007 z Zagłębiem Lubin i Waldemarem Fornalikiem - nie zdobył mistrzostwa, ale był dwa razy wybrany trenerem roku i nieudanie prowadził reprezentację Polski. Mecz rozpoczął się doskonale. W błyskawicznym skrócie, bo trzeba powiedzieć, że najciekawsze działo się pół godziny przed końcem. W 6 minucie na 1 : 0 strzelił 29-letni Japończyk Takafumi Akahoshi, potem szybko Chorzowianie wyrównali, gol został przypisany jako samobójczy autorem: Adam Fraczczak przy asyście Rafała Grodzickiego w 9 minucie. W 30 minucie znowu Takafumi Akahoshi i 2 :1 dla Pogoni. Piłkarze Pogoni raczej kontrolowali przebieg meczu.

Druga połowa zaczęła się przejęciem inicjatywy przez zawodników Ruchu. W 61 minucie do rzutu karnego podszedł 20-letni Mariusz Stepinski, ale strzelił w słupek. W 72 minucie doszło do kuriozalnego zachowania bramkarza Pogoni 24-letniego Jakuba Slowika. Pozwolił, żeby przeciwnik podbiegł do niego kiedy ten miał piłkę i po prostu dał się okiwać, a na dodatek faulował i sędzia musiał podyktować rzut karny. Przerwa na wejście rezerwowego bramkarza Dawida Kudły trwała wieki. Na szczęście jak już wszyscy wymarzli bramkarz wszedł do bramki, a tym razem egzekutorem został 21-letni Patryk Lipski, strzelił pewnie w prawą stronę zwodem ciała wymuszając reakcję bramkarza w innym kierunku. Brawo. 



Portowcy w dziesiątkę próbowali jeszcze podejść do bramki przeciwnika, ale nie udawało się. Tymczasem Ruch odzyskał drugie życie i w 86 minucie znowu Patryk Lipski wykorzystał dobre dośrodkowanie Oleksego i jednocześnie błąd obrońców szczecińskich, głową skierował piłkę do bramki obok bezradnego Kudły. Sędzia przedłużył spotkanie o 6 minut. A jak to powiedział znany komentator, były zawodnik Tomasz Hajto jedynym sposobem Pogoni na bramkę była laga na awanturę, niestety zawodnicy nie posłuchali. Komentarz do komentarza należy pozostawić bez komentarza :-)

Pogoń - Ruch 2 : 3