piątek, 25 marca 2016

Porażka w sporcie jest potrzebna jak chleb.

Oczekujemy na kolejne mecze polskich piłkarzy, zastawiamy się nad strategią gry trenera. Nie możemy doczekać się na kolejne turnieje z udziałem polskich siatkarzy i trzymamy kciuki za zwycięstwo. Chcemy, pragniemy, jesteśmy głodni, nienasyceni, jesteśmy łapczywi na zwycięstwo. 


Akurat sport jest tą dziedziną życia, w której jednym z najistotniejszych elementów jest zwycięstwo. Rzecz jasna nie tylko zwycięstwem człowiek żyje. Drugie oblicze sportu ma na imię porażka. Bohdan Tomaszewki mówił, że porażka jest nieodłączną cechą sportu. I mówił to w kontekście zawodniczym. Ale przyjrzyjmy się bliżej i dostrzeżmy, że porażka zależnie od kontekstu przybiera bardzo różne formy.

Porażka w sporcie to przegrana, ale uwaga! To jest przegrana w walce zgodnej z zasadami gry. Zawodnik przegrywa lub drużyna przegrywa uczestnicząc w zawodach sportowych wtedy i tylko wtedy kiedy gra zgodnie  z zasadami to znaczy gra fair play (dla zwięzłości wywodu przyjmujemy wersję trochę wyidealizowaną). Idea rywalizacji sportowej (idea olimpizmu) właśnie na tym polega, żeby uczestniczyć na równych prawach w walce o zwycięstwo. W tym przypadku bierzemy pod uwagę zawodników i traktujemy ewentualną porażkę jako porażkę zawodniczą. Spójrzmy zatem na inne porażki sportowe.

W życiu sportowym biorą udział także trenerzy, działacze sportowi, kibice, dziennikarze i inne osoby nie mniej ważne, na przykład inwestorzy. Obserwując polską piłkę nożną (i nie tylko) wiemy jak ważny i nieprzyjemny jest czasami los trenerów. Dla nich porażka często kończy się utratą pracy. Ta porażka sportowa, jest bliska swego rodzaju porażką zawodową.

Inna grupa narażona na porażkę sportową to kibice i dziennikarze. Biorą udział w porażce bardzo emocjonalnie, ponieważ wyniki sportowe są częścią ich życia, pracy lub pasji. O tym może napiszmy przy okazji.

Ostatnia grupa to działacze sportowi. Z punktu widzenia etycznego, który jest absolutnie niezwiązany z prawnym aspektem sprawy i bardzo dobrze jest to najciekawsza grupa. Przez wiele lat działaczami byli ludzie, którzy zawodników traktowali jak ziemniaki: ty pójdziesz tam, ciebie sprzedamy, ty wracaj do domu i nie odzywaj się, bo to niebezpieczne. Ich odpowiedzialność za organizację zdarzeń sportowych, za kształcenie sportowców i wychowanie była na bardzo niskim poziomie. Zdarzały się rodzynki, jak wszędzie, ale to tylko potwierdzało regułę. Na szczęście, mam nadzieję, że te sposoby funkcjonowania organizacji sportowych minęły bezpowrotnie.

Dzisiaj na świecie w szkółkach Barcelony, Chelsea i innych główną ideą przyświecającą działaczom jest stworzenie możliwie jak najlepszych warunków młodym sportowcom i objąć ich opieką wychowawczą. Z tej perspektywy porażką sportową jest każdy zmarnowany talent sportowy. Proces wychowania młodych ludzi do uprawiania sportu to bardzo poważne zajęcie dla odpowiedzialnych ludzi. Uważamy, że większą porażką sportową jest stracić zawodnika przez zaniechania wychowawcze niż przegrać mecz w obecności 60 tysięcy ludzi. Utrata utalentowanego zawodnika w tym kontekście to niekompetencja działaczy, którzy powinni dostać za takie zaniedbanie przynajmniej żółtą kartkę. Brak odpowiedzialności działaczy sportowych to największa porażka sportowa, ale...  porażka w sporcie jest potrzebna jak chleb.