niedziela, 6 marca 2016

Mecz kolejki. Aktualny mistrz - Lech z ... aspirującymi - Cracovią.


Tak powinien wyglądać mecz. Dobrze przygotowani do gry zawodnicy. Najpierw trzęsienie ziemi, potem zaczęła się gra. Pierwszy gol po szybkiej akcji krakowian: po strzale Bartosza Kapustki i asyście Mateusza Cetnarskiego padł już w 8 minucie. Lech odpowiedział w piorunującym tempie. Do bezpańskiej piłki dopadł 23-letni Darko Jevtic i prawą nogą kopnął futbolówkę, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy wpadła przy prawym słupku, Sandomierski był bez szans. Po przejściu tego żywiołu zespoły przypomniały sobie wskazówki trenerów, żeby zachować koncentrację i grać uważnie. Mecz mógł od tego momentu wyglądać obustronnie asekuracyjnie, jednak kreatywne umiejętności piłkarzy jednej, jak i drugiej drużyny łamały koncepcje obronne, i niektóre akcje mogły się podobać, a niektóre możnaby eksportować do Anglii. Pod koniec pierwszej połowy znowu się zagotowało. Najpierw Cracovia, a potem Lech mieli swoje okazje. Pierwsza połowa remisowa, bez wskazania na faworyta kojenych 45 minut.
Ciężkie życie napastników w tym meczu jest tak naprawdę dobrą wiadomością dla polskiej piłki. Obrońcy Lecha i Cracovii spisywali się doskonale. Szczególnie mógł podobać się lewy obrońca Cracovii Jakub Wójcicki. Pierwsze 45 minut bez żółtej kartki.


Szymon Pawłowski (Lech Poznań) nadal niezdolny do gry (złamana kość jarzmowa i oczodół). 

Druga połowa przypominała potyczkę sprzed  4 dni pomiędzy Ruchem i Cracovią, zawodnicy z grodu Kraka przejęli inicjatywę, ale sprytnie grający Kolejorz wyszedł z opresji i mecz się wyrównał. Trener Urban - elegancko ubrany w bardzo gustownych okularach, spokojnie przypominał o zadaniach taktycznych poszczególnych zawodników. Pasy z łatwością przedostawali się pod bramkę Burica i aż dziw bierze, że na tyle akcji nie padł żaden gol. Poznaniacy nie byli dłużni, głównie za sprawą Linettego - bardzo dobrego konstruktora gry ofensywnej, przedostawali się pod bramkę Sandomierskiego, ale bez skutku. 

Cracovia okupowała Lecha jeszcze w kilku akcjach, trener Kolejorza wymienił dwóch zawodników w 70 minucie i dał tym samym znak do bardziej ofensywnej gry. W tym okresie było dość dużo przerw w grze spowodowanych albo to bolesnym nastrzeleniem piłki w splot słoneczny zawodnika, albo to bolesnym zderzeniem nabiegających na siebie zawodników. A Karol Linetty grał jak zawsze, ambitnie i nieustępliwie. Do 75 minuty, gdyby nie kilka przerw w grze, spotkanie mogłoby pretendować do jednego z najlepszych w ostatnim czasie. Jednak po krytycznych momencie pierwszego silnego impulsu zmęczenia zawodnicy Kolejorza i Pasów nie byli w stanie przeskoczyć swojej fizyczności i wyczerpania spowodowanego częstym graniem spotkań. Jednak to dużą wolę walki pokazali piłkarze Lecha i zdobyli zwycięską bramkę w 88 minucie. Brawo za walkę do końca.

Obecna tabela wygląda tak: