czwartek, 10 marca 2016

Liga Europejska. Borussia - Tottenham. Drugie drużyny lig niemieckiej i angielskiej. Potem Liverpool - Manchester United.


Borussia Dortmund - Tottenham Hotspur

  

 Aż miło patrzeć na tych zawodników, którzy nieustannie się rozwijają. Obie drużyny są nasączone talentami piłkarskimi, które w imponującym tempie rozwijają do wielkiej piłki. Dwóch trenerów żądnych sukcesów wyczekują wulkanicznego wybuchu formy swoich zawodników. Thomas Tuchel w Borussii ma rewelacyjnego
Pierre-Emericka Aubameyanga, który biega tak szybko, że niebawem zacznie sobie dośrodkowywać i jednocześnie z tego dośrodkowania korzystać. Mauricio Pochettino 44-letni trener z Argentyny (ależ ci Argentyńczycy mają talentów trenerskich i piłkarskich) ma przede wszystkim wybitnie piłkarsko inteligentnego
Christiana Eriksena. Gdyby ten chłopak był szybszy byłby jak Zidane.

Zdecydowanym faworytem na niemieckiej ziemi byli gospodarze, którzy w ostatnim czasie mają doskonale grającą drugą linię. Mecz właśnie pokazał siłę Dortmuńczyków w tej części boiska. Zdominowali środek pola. Boczni obrońcy Borussii grali doskonałe spotkanie, czyli Łukasz Piszczek i Marcus Schmelzer. Wygrana 3 : 0. Sprawa jest chyba przesądzona. Popis Reussa, który się budzi po zimowym śnie ku radości Loewa. Borussia strzelała 20 razy na bramkę Llorisa, a Londyńczycy tylko 3 razy. 
Borussia Dortmund - Tottenham Hotspur 3:0 

 FC Liverpool - Manchester United 




Zespół z miasta Beatlessów przegrał w karnych finał Pucharu Ligi z Manchesterem City. Kilka dni później wygrał z tą samą drużyną. Teraz w Lidze Europejskiej los skojarzył ich z Manchsterem United. Skład jaki mają liverpoolczycy to same głodne wilki, które są w stanie walczyć na każdym metrze przestrzeni. W meczu z bardziej utytułowanym i bogatszym przeciwnikiem postanowił Jurgen Klopp pokazać przyszłe oblicze drużyny. Powiedział w szatni zawodnikom (najprawdopodobniej): Mamy zdominować zespół z Manchesteru i jak najszybciej strzelić gola. Po 30 minutach statystyki posiadania piłki były druzgocące 73% dla Liverpoolu, a i wynik po karnym 1 : 0

Czerwone Diabły przy the Reds prezentowały się nadspodziewanie niediabelsko, a nawet nieszatańsko.  Druga połowa to znowu granie futbolu według Jurgena Kloppa. A to tylko może cieszyć, bo styl gry proponowany przez niemieckiego trenera jest bardzo widowiskowy. Być może widowiskowo różny. Diabły strzeliły na bramkę dopiero w drugiej połowie. Walka tych dwóch wielkich zespołów trwa na boiskach angielskich już 120 lat. Dobrze, że się zmieniają składy. 

Przyjemnie się ogląda FC Liverpool. Szansę na przejście do kolejne rundy po stronie piłkarzy Kloppa. W 73 minucie Roberto Firmino dokłada gola po asyście Lallany. 
Dlaczego niemrawe żuczki van Gaala tak słabo? Dlatego, że trzeba wymienić van Gaala. Czekają następcy... ale kto?
  FC Liverpool - Manchester United 2 : 0

Pozostałe wyniki równie ciekawe, ponieważ Liga Europejska jest ciekawa: