niedziela, 13 marca 2016

Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk. Piłka nożna wymaga myślenia!


Na stadionie imienia Ernesta Pohla w Zabrzu działy się w przeszłości rzeczy niesamowite. Dzisiaj ostatni zespół Ekstraklasy po raz kolejny w ciągu trzech ostatnich tygodni gra o przetrwanie z zespołem, który aspiruje do grupy mistrzowskiej - Lechią Gdańsk. Jeśli Górnik wygrałby mecz miałby jeszcze nadzieję na walka o utrzymanie, porażka będzie bardzo bolała, bo odbierze pozostałą nadzieję. Górnicy muszą walczyć. W ostatnim  meczu z Legią w Warszawie zagrali dobry mecz, ale nie potrafili wytrwać kondycyjnie i taktycznie do końca meczu. 


 Teoretycznie zawodnicy Górnika i Lechii są zmęczeni w równym stopniu. Mecz powinien być bardzo zacięty. Jednak jest coś w polskiej piłce nożnej, że zawodnicy bardziej skupiają się na blokowaniu przeciwnika. Trudno to nazwać obroną, bo przychodzi do głowy włoskie catenaccio (wł. rygiel, zasuwka z Wikipedii - system taktyczny kładący szczególny nacisk na dobrze zorganizowaną obronę oraz faule taktyczne). Polska obrona jest raczej przeszkadzaniem za wszelką cenę, ponieważ nie ma w tym systemie gry cwaniactwa i umiejętności przewidywania.
Do przerwy Lechici oddali tylko jeden strzał na bramkę gospodarzy, trochę przeważali w posiadaniu piłki, natomiast Zabrzanie nie strzelili w światło bramki ani razu przez całe 45 minut! Panie trenerze, niech pan coś zmieni. Trzeba strzelać, bo inaczej nie zdobędzie się bramki. Zawodnicy obu drużyn zostawili bardzo dużo zdrowia na boisku, a dwaj zawodnicy Górnika zostali zranieni w głowę. Nic nie ma się z gry jeśli nie będzie się miało dwóch, trzech schematów grania ofensywnego, które będą powtarzane tak długo, że przyniosą efekt.
W drugiej połowie Lechia przeważała, bramkę w 55 minucie zdobył 24-letni Aleksandar Kovacevic, co dało prowadzenie do 88 minuty. Jednym jedynym uderzeniem na bramkę w całym meczu Górnik wyrównał w nierównym boju.
Podsumowanie: Grzegorz Kasprzik zagrał świetne spotkanie. Lechia zagrała dobry mecz, ale zupełnie nieskutecznie. Michał Chrapek na Facebooku wygrał w konkursie na najlepszego zawodnika meczu. A Górnik zremisował, bo miał dużo szczęścia.